niedziela, 30 kwietnia 2017

POZY TEATRALNE I FOTOGRAFICZNE

Eleonora Duse
 
Przyglądam się zdjęciom teatralnym z końca XIX i początku XX wieku, wiedząc, że zostały one zrobione nie na scenie, ale w fotograficznym atelier. Aktorzy przynieśli kostiumy, rekwizyty, postawiono jakieś tło fotograficzne, a przede wszystkim przenieśli z teatru swoje pozy. Istnieje  dla mnie zbieżność pomiędzy pozowaniem do zdjęcia i pozowaniem do publiczności i wyobrażam sobie, że teatr XIX-wieczny właśnie na takim pozowaniu polegał. "Pozy! Przybierzcie pozy: litość, zmęczenie, moment grozy!" - woła Reżyser w "Wyzwoleniu" Wyspiańskiego.

Reżyser - no właśnie: teatrolodzy zastanawiają się, czy w XIX wieku taka, podobna do współczesnej, funkcja reżysera istniała i na czym polegała. Ale w fotografii atelierowej była funkcja reżysera, ustawiającego postaci na zdjęciu (a konkretnie ich spojrzenia) i taka osoba nazywała się pozerem właśnie i nie była to ta sama osoba, która uruchamiała spust migawki.

Pozować - to znaczy trwać nieruchomo przez czas jakiś (nawet kilka sekund) z wyrazistym gestem i równie wyrazistym spojrzeniem wobec  obiektywu aparatu. Wyobrażam sobie, że takie pozowanie zostało przeniesione do atelier wprost z teatru - aktorzy grając, pozowali. Wejście na scenę - zastygnięcie w pozie (oklaski), jakiś ważny tekst mówiony w niezmiennej pozie w światłach rampy  - też oklaski. I pozy trwać mogły dość długo.
 Źródło: Juliusz Tenner, O twórczości aktorskiej, Lwów, b.r.


Ważne było światło rampy - osłonięte źródła światła (najpierw świece, potem światło gazowe, potem łukowe, aż w końcu żarówki elektryczne) oświetlające z dołu twarze aktorów, a w szczególności ich najważniejszy środek ekspresji - oczy. Malutkie, ledwo widzialne refleksy światła odbijały się w źrenicach aktorów - a rampa czyniła nieprzekraczalną, acz niewidzialną granicę pomiędzy światem iluzji i pozowania a publicznością, czyli czułym fotograficznym aparatem, przed którym pozowano. Zresztą dolne rampy były też stosowane w fotograficznych studiach.

Ale przyszedł naturalizm, rampa poszła precz, a w jej miejsce wprowadzono czwartą ścianę, przeźroczystą, ale istniejącą. A aktorzy mieli nie pozować, tylko zachowywać się naturalnie - na przykład, jak w życiu, odwracać się tyłem do ściany (także tej czwartej) - co zresztą z początku wywoływało protesty widowni, sprowadzonej do roli podglądacza. A scena stała się po prostu dziurą, przez którą można było podglądać czyjeś dramaty. Co  było wielkim postępem w sztuce teatru.   

Wiesław Hołdys 

  Helena Modrzejewska jako Ofelia w "Hamlecie" - zdjęcie Walerego Rzewuskiego, Kraków, 1867 r.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz