wtorek, 26 czerwca 2018

JÓZKA SEN O PIEŚNIACH ANIELSKO-ZBÓJECKICH


 
Józek, kum mój, miał sen. Niedługi, ale taki co by nim jeszcze dziesięciu chłopa i babę na dokładkę obdzielił. A było to tak – głos jakiś piękny, anielski, balladę snuje o dzieciach co swego ojca powrotu wypatrują daremno. Ale choć głos piękny, anielski to jednak Józek (a niegłupi ten Józek!) słyszy, że do zbójcy jakiego należy. Zbir okutany od stóp do głów, pistolet w dłoni dzierży, wymachuje nim z wprawą wielką i niespotykaną, a Józka zagania gdzieś, w jakieś korytarze starego gmaszyska. 

niedziela, 17 czerwca 2018

TEATR MUMERUS W LIPCU - PREMIERA!




 HISTORYJA BARZO CUDNA
Bunt upadłych aniołów




Scenariusz, reżyseria, przestrzeń: Wiesław Hołdys
Aktorzy: Ewa Breguła, Anna Lenczewska, Jan Mancewicz, Robert Żurek oraz Agnieszka Dziedzic
Kostiumy i rekwizyty: Katarzyna Fijał
Instalacje sceniczne: Tadeusz Przybylski
Współpraca: Agnieszka Dziedzic i Maria Śmiłek

środa, 7 lutego 2018

ANTYBENEFIS



Pisząc wnioski o dotacje (chleb powszedni dla szefa niezależnego teatru), trzeba też napisać coś o tym szefie (tzn. o sobie), i tak grzebiąc, zorientowałem się, że wczoraj minęła 30. rocznica od mojego debiutu na scenie instytucjonalnej: "Pluskwa" Majakowskiego w Teatrze im. Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim (był to też mój dyplom w PWST w Krakowie).

niedziela, 30 kwietnia 2017

POZY TEATRALNE I FOTOGRAFICZNE

Eleonora Duse
 
Przyglądam się zdjęciom teatralnym z końca XIX i początku XX wieku, wiedząc, że zostały one zrobione nie na scenie, ale w fotograficznym atelier. Aktorzy przynieśli kostiumy, rekwizyty, postawiono jakieś tło fotograficzne, a przede wszystkim przenieśli z teatru swoje pozy. Istnieje  dla mnie zbieżność pomiędzy pozowaniem do zdjęcia i pozowaniem do publiczności i wyobrażam sobie, że teatr XIX-wieczny właśnie na takim pozowaniu polegał. "Pozy! Przybierzcie pozy: litość, zmęczenie, moment grozy!" - woła Reżyser w "Wyzwoleniu" Wyspiańskiego.

Reżyser - no właśnie: teatrolodzy zastanawiają się, czy w XIX wieku taka, podobna do współczesnej, funkcja reżysera istniała i na czym polegała. Ale w fotografii atelierowej była funkcja reżysera, ustawiającego postaci na zdjęciu (a konkretnie ich spojrzenia) i taka osoba nazywała się pozerem właśnie i nie była to ta sama osoba, która uruchamiała spust migawki.

Pozować - to znaczy trwać nieruchomo przez czas jakiś (nawet kilka sekund) z wyrazistym gestem i równie wyrazistym spojrzeniem wobec  obiektywu aparatu. Wyobrażam sobie, że takie pozowanie zostało przeniesione do atelier wprost z teatru - aktorzy grając, pozowali. Wejście na scenę - zastygnięcie w pozie (oklaski), jakiś ważny tekst mówiony w niezmiennej pozie w światłach rampy  - też oklaski. I pozy trwać mogły dość długo.
 Źródło: Juliusz Tenner, O twórczości aktorskiej, Lwów, b.r.


Ważne było światło rampy - osłonięte źródła światła (najpierw świece, potem światło gazowe, potem łukowe, aż w końcu żarówki elektryczne) oświetlające z dołu twarze aktorów, a w szczególności ich najważniejszy środek ekspresji - oczy. Malutkie, ledwo widzialne refleksy światła odbijały się w źrenicach aktorów - a rampa czyniła nieprzekraczalną, acz niewidzialną granicę pomiędzy światem iluzji i pozowania a publicznością, czyli czułym fotograficznym aparatem, przed którym pozowano. Zresztą dolne rampy były też stosowane w fotograficznych studiach.

Ale przyszedł naturalizm, rampa poszła precz, a w jej miejsce wprowadzono czwartą ścianę, przeźroczystą, ale istniejącą. A aktorzy mieli nie pozować, tylko zachowywać się naturalnie - na przykład, jak w życiu, odwracać się tyłem do ściany (także tej czwartej) - co zresztą z początku wywoływało protesty widowni, sprowadzonej do roli podglądacza. A scena stała się po prostu dziurą, przez którą można było podglądać czyjeś dramaty. Co  było wielkim postępem w sztuce teatru.   

Wiesław Hołdys 

  Helena Modrzejewska jako Ofelia w "Hamlecie" - zdjęcie Walerego Rzewuskiego, Kraków, 1867 r.