wtorek, 15 grudnia 2015

„LEKCJE MEDIOLAŃSKIE” W LYONIE. HOMMAGE A TADEUSZ KANTOR.





Pusta, czarna scena. Gdy wpatrujesz się w nią dłużej, czerń pogłębia się intensywniej ukazując swoje rysy i niedoskonałości, które zaczynają wybrzmiewać silnym między sobą kontrastem. Na stole leżą „Lekcje mediolańskie” Tadeusza Kantora. Lektura przeczytana. Scena gotowa. Obok niej puste, czerwone krzesło – jakby na kogoś czekało.

piątek, 6 listopada 2015

NIE BIJEMY

Zaiste, powiadam Wam, dziwne rzeczy czyni krakowska "Gazeta Wyborcza" z informacjami, które im wysyłamy. Nie lękajcie się, PT Widzowie: nie wyłamujemy nóg, także nie wybijamy zębów, nie wzywamy was na scenę, nie polewamy wodą, ani spuszczamy wam łomotu.

środa, 6 maja 2015

RUSZA TAK NAPRAWDĘ WPISYWANIE TRENDY W CUTE, TAK?




Otrzymałem z "Gazety Finansowej" prośbę o wypowiedź ekspercką na temat "Analiza i ocena obecnej sytuacji w polskich teatrach. Jakie widoczne są trendy?". Ponieważ słowo "trendy" w odniesieniu do teatru działa na mnie jak płachta na byka, najpierw zawyłem, potem nabluzgałem w myślach, następnie pojechałem na Wielkanoc, a potem się uspokoiłem i - w miarę ważąc słowa - napisałem jak poniżej:

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

LUSTRO


"Lustro" to performans plenerowy współpracującego z Teatrem Mumerus aktora Aleksandra Maksymowa z drohobyckiego Teatru Alter. Czasami pokazujemy ten performans, a poniżej tekst dr Wiery Meniok, dyrektor Centrum Polonistycznego w Drohobyczu:



„Lustro” Aleksandra Maksimowa: czy chcemy w nim przyglądać się sobie?

wtorek, 7 kwietnia 2015

UMARŁA KLASA

"Umarła klasa" Tadeusza Kantora w teatrze Cricot 2 - największe przeżycie teatralne. Widziałem po raz pierwszy w Krzysztoforach w niedzielę końcem stycznia 1976. Spektakl zaczynał się o 22:30, zaraz po "Dziadach" Swinarskiego w Starym. Teraz niemożliwy jest taki teatralny wieczór: "Dziady", a zaraz potem "Umarła klasa", bo taki teatr w Krakowie zdechł. Dostanie biletów na Kantora graniczyło z cudem - my czekaliśmy od rana w kawiarni Krzysztofory (posilając się albańskim koniakiem), aż w końcu koło południa pojawiła się starsza pani z kilkoma biletami po zawrotnej jak na owe czasy cenie 80 zł (bilety na "Dziady" - też drogie - kosztowały 50 zł). Na owe bilety rzuciła się cała młodzieżowa zawartość Krzysztoforów - nam się udało kupić. Na spektaklu obecny był Wajda, który przygotowywał się do (świetnej zresztą) ekranizacji tego spektaklu. Potem, w poniedziałek, poszliśmy koło południa do Krzysztoforów; tam okrągły stół z napisem "Rezerwacja Teatr Cricot 2", koło południa zaczął się zapełniać: Kantor, Gostomski, Bednarczyk, Rychllicki, Lila Krasicka...Raczyli się kawą i tym samym albańskim koniakiem, co my poprzedniego dnia - patrzyliśmy na nich jak na bogów sztuki. Bo chyba rzeczywiście nimi byli. Potem widziałem niezliczoną ilość razy, w różnych wersjach, aż po ostatni spektakl, w grudniu 1991, w Krzysztoforach - już bez Kantora.
Wiesław Hołdys

niedziela, 22 lutego 2015

NIE LEJEMY WIDZÓW!


"Czy możemy usiąść w pierwszym rzędzie?" - zapytały dwie panie przed jednym ze spektakli "Głupiej mąki wariatów". "Proszę bardzo" - odpowiedziałem (jako usadzający widownię). "A nie będziemy porywane na scenę, ani lane?" - zapytały z lekką obawą w głosie. "Szanowne panie - to tylko teatr, proszę się nie obawiać, my nie bijemy widzów".

Fot.: Sylwia Domin