poniedziałek, 22 lipca 2024

CISZA, DŹWIĘK i PIĘKNO

 

Myślę sobie, że nie powinno się pisać o muzyce, kiedy się człowiek na niej za dobrze nie zna. I chociaż narażę się wyznawcom aktualnych trendów pt. “nie znam się, to się wypowiem” - o muzyce w tym tekście będzie bardzo niewiele. Po prostu trzeba jej słuchać. I słyszeć. Ale co innego jeśli chodzi o teatr. Bo proszę Państwa “Mumerus. Koncert”, to teatr w najczystszej postaci. Taki, o którym imperatyw moralny rozkazuje pisać nawet komuś, kto z własnej woli jest na recenzenckiej banicji.

 Po pierwsze - miejsce. Ogród ukryty na tyłach Teatru KTO. Przestrzeń chłonąca niczym gąbka wszelkie szumy, zgrzyty oraz inne dźwiękowe przypływy i odpływy miasta. A jednocześnie oferująca ciszę rozpiętą między koronami starych drzew a stacjami drogi krzyżowej kościoła redemptorystów na krakowskich Krzemionkach.

W takiej przestrzeni każdy najdrobniejszy dźwięk jest aktorem pracującym na zespołowy sukces. I żaden nie może przejść przez ucho bezkarnie.

wtorek, 2 kwietnia 2024

TWARZ NAPOLEONA

 

TEATR MUMERUS KRAKÓW

 8 i 23 kwietnia 2024, godz. 19:00, Teatr Zależny, Kraków, ul. Kanonicza 1

TWARZ NAPOLEONA

 


Fot.: Wiesław Hołdys

 

Tekst: Monika Milewska

Reżyseria i przestrzeń: Wiesław Hołdys

 

Jest 17 czerwca 1835 roku, a Francja przygotowuje się do hucznego świętowania 20-ej rocznicy zwycięskiej bitwy pod Waterloo, a tym samym 20 lat pokoju pod rządami Cesarza Francuzów. Przyjemne, ciepłe promienie słoneczne ogrzewają Paryż. Miasto, dla którego czas ekspozycji wynosi od trzech do trzydziestu minut według pana Daguerre, twórcy metody fotograficznej zwanej od jego nazwiska dagerotypią.

sobota, 9 grudnia 2023

WIDMA ATELIER. ETIUDA ROMANTYCZNA

TEATR MUMERUS

KRAKÓW

 

WIDMA ATELIER. ETIUDA ROMANTYCZNA

 


 

W malarskim atelier nie wolno myć okien. Chodzi o światło - kiedy zbyt natarczywie przechodzi przez szyby może zniekształcić każdą fizjonomię. Ba! Potrafi nawet zadać kłam rzeczywistości. Ten czy inny bój uczynić przegranym, kiedy w licznych sercach wciąż żywa jest chwała zwycięstwa.

To tu spotykają się zblazowani modele zawodowi i aktorzy-kabotyni. W atelier są jak u siebie, jak w domu. To w ich oczach czai się wzgarda, gdy ktoś nieopatrznie przesunie sztalugę na inne miejsce. Albo - co gorsza - porzuci blejtram, wydając go na pastwę niepamięci.

W atelier czas odmierza się dźwiękami. Jeden akord potrafi ożywić kilka odległych historii. Muzyka Narodowego Kompozytora grana na zdezelowanym pianinie staje się więzieniem dla aktorów. I choć wyostrzają uszy z nadzieją na pauzę, która pozwoli złapać oddech - na próżno. A gdzieś w zapomnianym kącie widmo intonuje pieśń na sobie tylko znaną, a przecież bliską i nam, melodię.

Rekwizyty są tu wehikułami pamięci. Tylko, nie wiadomo gdzie przenoszą - do osobistych wspomnień? Czy może li tylko do póz obmyślonych w ramach aktorskiego zadania?

Teatr Mumerus nie obiecuje odpowiedzi na powyższe pytania, ale uchyla drzwi do wnętrza i zachęca do wejścia w świat widm atelier.

 


sobota, 30 września 2023

MILCZĄCE WIERSZE


 

Poezja jest do czytania (głównie w samotności), ale także – może nawet przede wszystkim – do mówienia na głos. Ale jednak zachodzą sytuacje, kiedy wiersze trzeba pokazać we wspólnocie  nie mówiąc ani nie krzycząc ani nie śpiewając. Milczenie poezji.

Kilka sposobów:

środa, 3 maja 2023

TEATR DLA MNIE TO...


Fot.: Katarzyna Kierys

TEATR DLA MNIE TO...

... dwie perspektywy: widza i rzemieślnika.

1. Jako widz.

Do teatru chodzę rzadko, ponieważ już w nim byłem, gdyż należę do pokolenia, którego młodość - kiedy kształtuje się wrażliwość na sztukę - przypadła na jeden z najlepszych okresów historii polskiego teatru: lata siedemdziesiąte i częściowo osiemdziesiąte ubiegłego stulecia. Czyli: Cricot 2, Teatr Stary, warszawskie Studio i Dramatyczny, wrocławski Współczesny (Helmut Kajzar!) i Polski, Akademia Ruchu (ta lista jest jeszcze dłuższa), a wszystko to oparte na solidnym, profesjonalnym gruncie teatrów z mniejszych ośrodków (jak choćby ze Śląska, skąd pochodzę). I teatry amatorskie - na przykład "Skrzatki Cieszyńskie": teatr lalkowy grany przez dzieci pod kierunkiem Jana Cieślara (gdzie zresztą występowałem jako Lis Przechera) - którego prostoty i bezpośredniości ciągle w teatrze szukam i do której, jako rzemieślnik dążę.

Tak więc, kiedy zdarza mi się (z rzadka) pójść do teatru, najczęstszym wrażeniem jest déjà vu - już to widziałem i to w lepszym wykonaniu. To uwięzienie w nudzie teatralnej, najstraszliwszej ze wszystkich rodzajów nudy - bo wyjść w trakcie spektaklu (przez szacunek dla innych widzów i aktorów) nie można. Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to rodzaj poznawczego kalectwa. Na szczęście ciągle jednak, co prawda rzadko, zdarza się zobaczyć spektakl, który mi się podoba. Wtedy odnajduję w sobie młodzieńca sprzed kilkudziesięciu lat, a czasami obrazy ze spektakli przychodzą do mnie w snach.   

2. Jako rzemieślnik.

Od 35 lat uprawiam rzemiosło teatralne - czyli reżyserię. Z tej perspektywy teatr dla mnie to po pierwsze brak lęku przed głupimi (z początku), własnymi pomysłami. Dotyczy to pierwszego etapu pracy nad spektaklem, kiedy trzeba się do niego w samotności przygotować: słuchając muzyki, oglądając obrazy, czytając, gapiąc się na życie toczące się dookoła. Wtedy najważniejsze to nie bać się głupich pomysłów, a raczej podążać za  nimi, bo zdarza się, że to co głupie na początku, a odpowiednio zgłębione, może stać się zarzewiem czegoś interesującego i oryginalnego.
Potem następuje drugi, najciekawszy etap w pracy rzemieślnika: próby, gdyż teatr dla mnie to przede wszystkim praca zespołowa, której solą, jądrem i istotą są próby - czyli to, co w teatrze lubię robić najbardziej.

I na koniec: teatr dla mnie to pragnienie realizacji niemożliwego. Kiedy zaczynałem studia reżyserii w krakowskiej PWST, mój profesor, mentor i promotor mojego spektaklu dyplomowego przekazał nam, czyli początkującym studentom takie oto zalecenie: "Panowie, trzeba wziąć zdychającą kobyłę polskiego teatru za jaja i potrząsnąć!". Tego, z oczywistych względów, nie da się zrobić - ale starać się trzeba. 

Wiesław Hołdys

Odpowiedź na ankietę internetową przeprowadzoną przez Zbyszek Dramat https://www.facebook.com/ZbyszekDramat

poniedziałek, 27 lutego 2023

Tako rzecze Deska

Deska i wiadro ze spektaklu "Posiew boga wojny". Fot.: Wiesław Hołdys
 

Podsłuchałam przypadkiem rozmowę aktorów grających w naszym spektaklu “Posiew boga wojny”. Jeden martwił się tym, że z odmętów pamięci nie przypomni sobie tekstu. Drugi - że uwiera go kostium w dosyć dyskretnym miejscu. Tak, tak, miał na myśli uporczywe łaskotanie w okolicy karku, podobne do tego, kiedy swędzą przestrzenie między słojami drewna.

Uwiera? Co on właściwie wie o uwieraniu?! Niech no spojrzy na Podłogę. Bidulka, leży tak    i ledwo zipie. Tyle nóg, które ją deptało, to nawet trudno policzyć. Nogi rzeczywiste, czyli te aktorskie. Nogi postaci historycznych. Nogi literackie, fikcyjne. Bogate i biedne nogi. Nogi kreatur niestworzonych, a jednak stwarzanych przez teatr.

niedziela, 15 stycznia 2023

O PAWLE SYMPLICJANIE

 

Wiesław Hołdys

O Pawle Symplicjanie

Teatr Mumerus: "Manelle" . Fot: Wiesław Hołdys

 

" Jeśli dzwon źle wybija, gańba zegarowi"

Paweł Symplicjan

O Pawle Symplicjanie wiadomo tyle, że żył w latach 1577 - 1646, urodził się w Przasnyszu, przebywał w Krakowie, a zmarł w Pułtusku. Choć i to niepewne, bo nazwisko "Symplicjan" wygląda  na pseudonim od łacińskiego "simpl" czyli "po prostu". Wiemy też, że był jezuitą i spowiednikiem zakonnic. I pisał: "Szafarnia obroków duchownych" , "Manelle Duchowne albo Porządek żywota Chrześcijańskiego",  "O dobrej i szczęśliwej śmierci", "Perła droga, to jest Żywot chrześcijański", " Środki zbawienne do życia pobożnego i wiersz o różnicy życia światowego", "Wizerunek człowieka umierającego".