czwartek, 2 września 2021

TEATR MUMERUS WE WRZEŚNIU 2021: GODZINKI I PROKOFIEW
 
4. 09. 2021, godz. 20:00, Teatr Zależny, ul. Kanonicza 1
"Godzinki albo od świtu do zmierzchu"
 

Fot. Katarzyna Gałek 
6.09.2021, godz. 19: 00, Muzeum Archeologiczne - dziedziniec, ul. Senacka 3 (w przypadku niepogody spektakl odbędzie się w Teatrze Zależnym)
"Dziś umarł Prokofiew"
 

Fot. Jacek Stokłosa
 
27.09. 2021, godz. 19:00, Teatr Zależny, ul. Kanonicza 1
 "Dziś umarł Prokofiew"
 
Bilety można nabyć przez internet https://ewejsciowki.pl/krakow/teatry/teatr-mumerus,871 bądź przed spektaklem w miejscu prezentacji. 
 
Będą to ostatnie prezentacje ww. spektakli do połowy listopada - z powodu prac remontowych w budynku przy ul. Kanoniczej.

 

piątek, 19 marca 2021

PYTANIE RETORYCZNE


Teatr Mumerus w czasie zagrożenia epidemicznego, w okresie kiedy dozwolone były publiczne pokazy zagrał 13 spektakli dla ok. 700 widzów (tak mała liczba związana była z ograniczeniem miejsc na widowni). Graliśmy w pełnym reżimie sanitarnym i sporządzaliśmy listy widzów. Nikt u nas nie zakaził się covidem. Sądząc po oświadczeniu zespołu ekspertów przy Instytucie Teatralnym (placówka rządowa) żaden z widzów nie zakaził się także w innych, prezentujących w tym czasie spektakle, teatrach.
Dlaczego więc i na jakiej podstawie zamyka się teatry (a także muzea, kina, galerie)?


 

czwartek, 31 grudnia 2020

NIESPODZIEWANY POŻYTEK Z TEATRU

 Jestem reżyserem teatralnym oraz teatrologiem. W prowadzonym przez siebie od 20 lat  Teatrze Mumerus zrealizowałem ok. 50 różnorakich  działań: spektakli, warsztatów, międzynarodowych projektów w większości opartych na własnych, autorskich scenariuszach inspirowanych różnymi źródłami kulturowymi (literatura, film, muzyka, plastyka, etnografia), często bardzo unikalnymi. Przy realizacji każdego z nich zebrało się sporo różnego rodzaju materiałów: listów, fotografii, często unikalnych tekstów itp., które nie zawsze znalazły swe miejsce w końcowym spektaklu. Każdy z nich wymagał także użycia innych teatralnych narzędzi. Opis zastosowanych praktyk teatralnych może być również użyteczny dla odbiorcy, także takiego, który zajmuje się praktyką teatralną. Chodzi mi o znalezienie wartości pozateatralnej: edukacyjnej, kulturotwórczej i poznawczej. Na tym ma polegać tytułowy "niespodziewany  pożytek z teatru", gdyż teatr - poza swoją funkcją podstawową, czyli publiczną prezentacją - może być bardzo istotnym narzędziem poznawczo-edukacyjnym.

Niniejsza publikacja jest opisem pracy nad wybranymi projektami. Przy czym - mniej mnie interesował końcowy efekt, a bardziej droga która do niego prowadziła. Innym "niespodziewanym pożytkiem" jest to, co po spektaklach pozostaje i nie chodzi mi tylko o zapisy wideo (z którymi można zapoznać się na naszym kanale na You Tube - KLIKNIJ), czy też zdjęcia (które również dostępne na naszej stronie poświęconej fotografii KLIKNIJ) - ale o zapisy tego, co pozostaje w pamięci po spektaklu. Stąd umieściłem  dwa postzapisy ("To nie są drzwi" i "Cyrki i ceremonie") - jeden z niech ma formę opowiadania. Nie opisuję recepcji zrealizowanych projektów - jeśli ktoś chciałby się np. zapoznać z opiniami i recenzjami to są one dostępne na stronie www.mumerus.net.  Większość z pomieszczonych tekstów zaczyna się od opisu inspiracji, punktu początkowego wybranych projektów. Jest to publikacja interaktywna - czytelnik klikając na zaznaczone hiperłącza może zapoznać się z albumami fotografii bądź nagraniami wideo. Dlatego w tekście nie ma (z małymi wyjątkami) zdjęć z opisywanych projektów.

ABY ZAPOZNAĆ SIĘ Z "NIESPODZIEWANYM  POŻYTKIEM Z TEATRU" - KLIKNIJ TU

 

Zrealizowano w ramach stypendium dla osób zajmujących się twórczością artystyczną, upowszechnianiem kultury oraz opieką nad zabytkami, którego fundatorem jest Gmina Miejska Kraków.

 

wtorek, 29 grudnia 2020

WIDZOWIE WTRĄCAJĄ SIĘ


Plakat Jana Polewki do projektu "Panopticum wyobraźni"

1.

Opowieść tę zawdzięczam aktorce, która brała udział w opisywanym przedstawieniu. Otóż teatr w pewnym mieście wojewódzkim, jednym z mniejszych zresztą, pod koniec lat sześćdziesiątych postanowił wystawić adaptację "Pamiętników chłopów", których akcja działa się za Polski międzywojennej, a jedną ze jej scenerii była pobliska wieś Ś... Co więcej - mieszkańców owej wsi, pod wodzą sołtysa, ów wojewódzki teatr zaprosił na premierę. No to oni poubierali się elegancko - jak do teatru, a więc w nylony, non-irony, bistory i ortaliony, damy spryskały się "Panią Walewską", a panowie pokropili dyskretnie "Przemysławką", wsiedli w swoje Syreny, Wartburgi oraz Szkody i pojechali do wojewódzkiego miasta. Idą do teatru, oglądają spektakl - a tu realizm pełen: aktorzy pracowicie odgrywają, jak to mieszkańcy wsi Ś... dzielili zapałkę na czworo, na przednówku jedli lebiodę, zupę gotowali w niemytych garnkach, żeby im się sól, która na ściankach osiadła, nie zmarnowała, i prawie że nie wywozili starców do lasu na domarcie. A wszystko jeszcze z podaniem prawdziwych imion i nazwisk uczestników tych przedwojennych zdarzeń - trzeba dodać, że synowie i wnukowie tych uczestników siedzieli nam widowni i miny im coraz bardziej rzedły. A wszyscy spoglądali na sołtysa, który w pewnym momencie zniesmaczony wstał, rzucił aktorom mięsiste "A ch.. wam w d..." i wyszedł. A za nim cała wieś Ś...  Jak widać - realizm nie zawsze popłaca.  

niedziela, 27 grudnia 2020

KODYCYL FOTOGRAFJI. POSTZAPIS

 

"- W tym domu nie ma nikogo. Wszyscy umarli.

- Otwórz mi przynajmniej ty! - zawołał Pinokio płacząc i błagając.

- Ja też jestem umarła.

- Umarła? Więc co robisz tam w oknie?

- Czekam na mary, które mają mnie zabrać"

(Carlo Collodi, Pinokio, przełożyła Zofia Jachimecka)

 

Podobno atelier fotograficzne nosi w sobie pamięć wszystkich, którzy tam się sfotografowali. Szczególnie pamięć sfotografowanych nieboszczyków, tak, tak, nieboszczyków, bo kiedyś przynoszono do atelier zmarłego (bywało, że w trumnie) i robiono mu ostatnie (a często było to pierwsze) zdjęcie.

W szarym, jakby zakurzonym świetle osłoniętych blachą żarówek majaczą białe blejtramy - tła do zdjęć z wymalowanymi widokami: a to góry, a to palmy. Parawan, za którym można się przebierać.  Przedmioty i sprzęty przykryte materiałem, tak jak przykrywa się meble w salonach i muzeach. Kilka taboretów do pozowania i urządzenie usztywniające żywym i trupom kark, aby nie poruszyli się podczas kilkudziesięciosekundowego, a nawet kilkuminutowego pozowania, aby naświetlić światłoczułą płytę bądź kliszę : kopfhalter. Trzymacz głowy.

środa, 23 grudnia 2020

KARTKA NA CUKIER

 

 
Projekt Ewa Natkaniec 

Początkiem roku 2009 otrzymałem propozycję, która przyznam - zaskoczyła mnie. Otóż była to propozycja z Instytutu Pamięci Narodowej, abym w ramach Roku Kultury Niezależnej

zrealizował warsztat teatralny zakończony pokazem jego efektu w postaci widowiska. Patronem i opiekunem projektu z ramienia IPN był Adama Kalita, z którym znam się od czasu, kiedy w 1981 roku był on szefem Niezależnego Zrzeszenia Studentów na polonistyce UJ, a ja członkiem tej organizacji.

Podstawowym założeniem był to, aby w warsztatach brali ludzie urodzeni w latach osiemdziesiątych, dla których tzw. komuna była czymś odległym, natomiast aby warsztaty prowadził niżej podpisany, który w latach siedemdziesiątych był w wieku uczestników warsztatów. Zaprosiłem również do współpracy aktorów mojego pokolenia (Beata Kolak) i o pokolenie młodszych (Anna Lenczewska i Robert Żurek) - zależało mi na spojrzeniu różnych generacji.

Tematem miało być zetknięcie kultury oficjalnej wyrażającej się w języku propagandy, przemówień, obfitej twórczości literackiej spływającej spod pióra popieranych przez władzę twórców z kulturą nieoficjalną: wydawnictw ukazujących się poza cenzurą, ulotek, napisów na murach. Interesowało mnie  zderzenie tych dwóch kultur, a w szczególności języka, jakimi się posługiwały.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

BAL BEZ BALU CZYLI OBOWIĄZUJE BEZWZGLĘDNY NAKAZ ZAMYKANIA DRZWI

 

Podczas pracy nad spektaklem "Kartka na cukier" (2009 r.)zebrałem sporo materiałów: rysunków, ulotek, wierszy, artykułów prasowych z kręgu kultury oficjalnej, urzędowej, propagandowej oraz nieoficjalnej, podziemnej, niecenzuralnej - z okresu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Ponieważ większość tych materiałów jest trudno dostępna postanowiłem je opublikować. A jak zostały wykorzystane - można ocenić oglądając nagranie wideo - kliknij tutaj

Rysunek Andrzej Krauzego  zamieszczony w londyńskim Observer, w 1980