niedziela, 7 sierpnia 2022

PAWEŁ SYMPLICJAN MANELLE DUCHOWNE

PAWEŁ SYMPLICJAN

1577 - 1646 

Spowiednik pułtuski


MANELLE DUCHOWNE

ABO

PORZĄDEK ŻYWOTA CHRZEŚCIAŃSKIEGO

W KTÓRYM SIĘ ZAMYKAJĄ CO NAJKOSZTOWNIEJSZE STROJE DUCHOWNE DLA DOSKONAŁOŚCI ŻYCIA POBOŻNEGO

WSZYSTKIM STANOM

A OSOBLIWIE GOSPODARZOM CZELADNYM BARZO POTRZEBNE

(WYBÓR)

KRAKÓW 1601

Z oryginalnego druku na zapis współczesnej polszczyzny transponował Wiesław Hołdys, Kraków 2022.

 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narosowego


 

sobota, 16 lipca 2022

ZMIENNOŚĆ SPRAWIA PRZYJEMNOŚĆ

 


Życie jest snem i ułudą nietrwałą, chwilową, i nikczemną. Wszystko jest w ruchu i zmienności. Świat jest na opak wywrócony. Jesteśmy niczym rzeźby uwięzieni w dramatycznych  gestach lub jako postaci z obrazów pragnące umknąć z ram. Varietas delectat - zmienność sprawia przyjemność.

To barok.  Biblioteki pełne są nieprzeczytanych barokowych książek (albowiem pisał wtedy kto mógł) - jak choćby dzieła Pawła Symplicjana, o którym dowiedzieć się można że był jezuitą, spowiednikiem zakonnic, żył w latach   1577 - 1646 w Krakowie i Pułtusku. Być może nazwisko Symplicjan sam sobie nadał od łacińskiego "simplex" co znaczy: łatwy,  bezpretensjonalny , lekki, naiwny, szczery,  zwyczajny, zwykły. I pewno kimś takim chciał być ksiądz Symplicjan skoro napisał dzieła o bogato zawiłych, niczym barok  tytułach: "Szafarnia obroków duchownych ", "Manelle Duchowne albo Porządek żywota Chrześcijańskiego" O dobrej i szczęśliwej śmierci", "Perła droga, to jest Żywot chrześcijański...", "Środki zbawienne do życia pobożnego i wiersz o różnicy życia światowego", "Wizerunek człowieka umierającego".  Są tam także dziesiątki ułożonych w rytm barokowego wiersza porad o czym myśleć: przy ubieraniu się i rozbieraniu, przy jedzeniu, przy dzwonieniu, przy kładzeniu się i wstawaniu z łóżka, używając wszelakich dóbr, milcząc i patrząc na świat...  I chyba mało kto te księgi przez czterystu lat nie czytał, skoro - złożone w oryginale tajemniczą dla nas (ale jednak polską) czcionką  - nie zostały (poza jednym wyjątkiem: wierszem  o ogniłej głowie) transponowane na współczesny, czytelny dla dzisiejszego odbiorcy zapis literowy. Część z tych wierszy będzie można usłyszeć w naszym przedstawieniu, to jest "Manellach" teatru Mumerus.

Ale barok to nie tylko rymowane wskazówki jak podążać drogą życia. Barok to także gra z Fortuną, Światem, Ciałem, Demonami  i Czasem - i te alegoryczne postaci ujrzymy także na scenie. Barok to także groteska szczerząca zęby w uśmiechu trupiej czaszki, to także rozkładające się wskutek francuskiej choroby ciała lubieżników i rozkoszników, a także osły poganiające zaprzęgniętych w chomąta ludzi. 

Barok  to także to także szaleństwo czyli "La Follia", jak brzmi nazwa sonat przeznaczonych do tańca - jedna z nich, najdoskonalsza czyli szaleństwo Antonio Vivaldiego stało się inspiracją do stworzenia muzyki (wykonywanej na żywo) do spektaklu "Manelle", którego środki wyrazu rozpostarte są od bezustannego ruchu i tańca do pulsujących w rytm barokowego wiersza słów.

Barok to bogato zdobiona maska, za którą kryje się twarz człowieka rozpiętego między grozą, trwogą a rozkoszą.  I w naszym spektaklu aktorzy czasem ukrywają swe twarze za maską.

Wiesław Hołdys

 


Paweł Symplicjan

STRAŻ OCZU

Lekarstwo na próżne myśli

Oczy drzwi serca

Człowiek na co ma patrzyć więcej

 

Nie wyglądaj bezpiecznie ze swego mieszkania

Aby nie miał do siebie co raz kołatania.

Nie otwarzaj bram twoich łatwie leda komu

Chceszli zostać ze wszystkim wcale nie w swoim domu.

Strzeż swych oczu by zawsze otworem nie stały

Aby na brode twoje głupie nie patrzały.

Bo cokolwiek obacza już nie darmo będzie.

Zwolna myśl zła z rozruchem serce twe posiędzie.

I czego się bez grzechu nie godzi pożądać

Na to zawsze wstydliwie ma oko poglądać.

Oczy serca otwarte miej na się samego

Nie opatruj występków twojego bliźniego.

Nędzę, małość, ubóstwo i twe nikczemności

Zawsze stawiaj przed sobą, tak dojdziesz mądrości.

Stałeś  coś jest, czym będziesz, na to miej baczenie:
Pycha nicość odnosi, nicość wywyższenie.

(1601 r.)

Z XVII -wiecznego zapisu na współczesny zapis transponował Wiesław Hołdys.


 

Zrealizowano w ramach stypendium  Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ilustracje w niniejszym tekście to fragmenty obrazów z Fary w Krośnie.

 

piątek, 19 marca 2021

PYTANIE RETORYCZNE


Teatr Mumerus w czasie zagrożenia epidemicznego, w okresie kiedy dozwolone były publiczne pokazy zagrał 13 spektakli dla ok. 700 widzów (tak mała liczba związana była z ograniczeniem miejsc na widowni). Graliśmy w pełnym reżimie sanitarnym i sporządzaliśmy listy widzów. Nikt u nas nie zakaził się covidem. Sądząc po oświadczeniu zespołu ekspertów przy Instytucie Teatralnym (placówka rządowa) żaden z widzów nie zakaził się także w innych, prezentujących w tym czasie spektakle, teatrach.
Dlaczego więc i na jakiej podstawie zamyka się teatry (a także muzea, kina, galerie)?


 

czwartek, 31 grudnia 2020

NIESPODZIEWANY POŻYTEK Z TEATRU

 Jestem reżyserem teatralnym oraz teatrologiem. W prowadzonym przez siebie od 20 lat  Teatrze Mumerus zrealizowałem ok. 50 różnorakich  działań: spektakli, warsztatów, międzynarodowych projektów w większości opartych na własnych, autorskich scenariuszach inspirowanych różnymi źródłami kulturowymi (literatura, film, muzyka, plastyka, etnografia), często bardzo unikalnymi. Przy realizacji każdego z nich zebrało się sporo różnego rodzaju materiałów: listów, fotografii, często unikalnych tekstów itp., które nie zawsze znalazły swe miejsce w końcowym spektaklu. Każdy z nich wymagał także użycia innych teatralnych narzędzi. Opis zastosowanych praktyk teatralnych może być również użyteczny dla odbiorcy, także takiego, który zajmuje się praktyką teatralną. Chodzi mi o znalezienie wartości pozateatralnej: edukacyjnej, kulturotwórczej i poznawczej. Na tym ma polegać tytułowy "niespodziewany  pożytek z teatru", gdyż teatr - poza swoją funkcją podstawową, czyli publiczną prezentacją - może być bardzo istotnym narzędziem poznawczo-edukacyjnym.

Niniejsza publikacja jest opisem pracy nad wybranymi projektami. Przy czym - mniej mnie interesował końcowy efekt, a bardziej droga która do niego prowadziła. Innym "niespodziewanym pożytkiem" jest to, co po spektaklach pozostaje i nie chodzi mi tylko o zapisy wideo (z którymi można zapoznać się na naszym kanale na You Tube - KLIKNIJ), czy też zdjęcia (które również dostępne na naszej stronie poświęconej fotografii KLIKNIJ) - ale o zapisy tego, co pozostaje w pamięci po spektaklu. Stąd umieściłem  dwa postzapisy ("To nie są drzwi" i "Cyrki i ceremonie") - jeden z niech ma formę opowiadania. Nie opisuję recepcji zrealizowanych projektów - jeśli ktoś chciałby się np. zapoznać z opiniami i recenzjami to są one dostępne na stronie www.mumerus.net.  Większość z pomieszczonych tekstów zaczyna się od opisu inspiracji, punktu początkowego wybranych projektów. Jest to publikacja interaktywna - czytelnik klikając na zaznaczone hiperłącza może zapoznać się z albumami fotografii bądź nagraniami wideo. Dlatego w tekście nie ma (z małymi wyjątkami) zdjęć z opisywanych projektów.

ABY ZAPOZNAĆ SIĘ Z "NIESPODZIEWANYM  POŻYTKIEM Z TEATRU" - KLIKNIJ TU

 

Zrealizowano w ramach stypendium dla osób zajmujących się twórczością artystyczną, upowszechnianiem kultury oraz opieką nad zabytkami, którego fundatorem jest Gmina Miejska Kraków.

 

wtorek, 29 grudnia 2020

WIDZOWIE WTRĄCAJĄ SIĘ


Plakat Jana Polewki do projektu "Panopticum wyobraźni"

1.

Opowieść tę zawdzięczam aktorce, która brała udział w opisywanym przedstawieniu. Otóż teatr w pewnym mieście wojewódzkim, jednym z mniejszych zresztą, pod koniec lat sześćdziesiątych postanowił wystawić adaptację "Pamiętników chłopów", których akcja działa się za Polski międzywojennej, a jedną ze jej scenerii była pobliska wieś Ś... Co więcej - mieszkańców owej wsi, pod wodzą sołtysa, ów wojewódzki teatr zaprosił na premierę. No to oni poubierali się elegancko - jak do teatru, a więc w nylony, non-irony, bistory i ortaliony, damy spryskały się "Panią Walewską", a panowie pokropili dyskretnie "Przemysławką", wsiedli w swoje Syreny, Wartburgi oraz Szkody i pojechali do wojewódzkiego miasta. Idą do teatru, oglądają spektakl - a tu realizm pełen: aktorzy pracowicie odgrywają, jak to mieszkańcy wsi Ś... dzielili zapałkę na czworo, na przednówku jedli lebiodę, zupę gotowali w niemytych garnkach, żeby im się sól, która na ściankach osiadła, nie zmarnowała, i prawie że nie wywozili starców do lasu na domarcie. A wszystko jeszcze z podaniem prawdziwych imion i nazwisk uczestników tych przedwojennych zdarzeń - trzeba dodać, że synowie i wnukowie tych uczestników siedzieli nam widowni i miny im coraz bardziej rzedły. A wszyscy spoglądali na sołtysa, który w pewnym momencie zniesmaczony wstał, rzucił aktorom mięsiste "A ch.. wam w d..." i wyszedł. A za nim cała wieś Ś...  Jak widać - realizm nie zawsze popłaca.  

niedziela, 27 grudnia 2020

KODYCYL FOTOGRAFJI. POSTZAPIS

 

"- W tym domu nie ma nikogo. Wszyscy umarli.

- Otwórz mi przynajmniej ty! - zawołał Pinokio płacząc i błagając.

- Ja też jestem umarła.

- Umarła? Więc co robisz tam w oknie?

- Czekam na mary, które mają mnie zabrać"

(Carlo Collodi, Pinokio, przełożyła Zofia Jachimecka)

 

Podobno atelier fotograficzne nosi w sobie pamięć wszystkich, którzy tam się sfotografowali. Szczególnie pamięć sfotografowanych nieboszczyków, tak, tak, nieboszczyków, bo kiedyś przynoszono do atelier zmarłego (bywało, że w trumnie) i robiono mu ostatnie (a często było to pierwsze) zdjęcie.

W szarym, jakby zakurzonym świetle osłoniętych blachą żarówek majaczą białe blejtramy - tła do zdjęć z wymalowanymi widokami: a to góry, a to palmy. Parawan, za którym można się przebierać.  Przedmioty i sprzęty przykryte materiałem, tak jak przykrywa się meble w salonach i muzeach. Kilka taboretów do pozowania i urządzenie usztywniające żywym i trupom kark, aby nie poruszyli się podczas kilkudziesięciosekundowego, a nawet kilkuminutowego pozowania, aby naświetlić światłoczułą płytę bądź kliszę : kopfhalter. Trzymacz głowy.

środa, 23 grudnia 2020

KARTKA NA CUKIER

 

 
Projekt Ewa Natkaniec 

Początkiem roku 2009 otrzymałem propozycję, która przyznam - zaskoczyła mnie. Otóż była to propozycja z Instytutu Pamięci Narodowej, abym w ramach Roku Kultury Niezależnej

zrealizował warsztat teatralny zakończony pokazem jego efektu w postaci widowiska. Patronem i opiekunem projektu z ramienia IPN był Adama Kalita, z którym znam się od czasu, kiedy w 1981 roku był on szefem Niezależnego Zrzeszenia Studentów na polonistyce UJ, a ja członkiem tej organizacji.

Podstawowym założeniem był to, aby w warsztatach brali ludzie urodzeni w latach osiemdziesiątych, dla których tzw. komuna była czymś odległym, natomiast aby warsztaty prowadził niżej podpisany, który w latach siedemdziesiątych był w wieku uczestników warsztatów. Zaprosiłem również do współpracy aktorów mojego pokolenia (Beata Kolak) i o pokolenie młodszych (Anna Lenczewska i Robert Żurek) - zależało mi na spojrzeniu różnych generacji.

Tematem miało być zetknięcie kultury oficjalnej wyrażającej się w języku propagandy, przemówień, obfitej twórczości literackiej spływającej spod pióra popieranych przez władzę twórców z kulturą nieoficjalną: wydawnictw ukazujących się poza cenzurą, ulotek, napisów na murach. Interesowało mnie  zderzenie tych dwóch kultur, a w szczególności języka, jakimi się posługiwały.